( Na zebraniu Sibuny )
P: Po co zwołałaś zebranie Sibuny?
A: Właśnie myślałam że koniec tajemnicy?
N: Ok nie ważne a teraz przejdę do rzeczy. Jak szłam z Fabianem na kolacje usłyszałam Sarę mówiła że dała mi prezent więc odrazu wiedziałam że chodzi o pudełko. A w tym pudełku był...
A: Coś bardzo drogiego i ładnego?
N: Daj mi dokończyć. Naszyjnik a w nim była karteczka. Więc przeczytałam ją a tam pisało że mam dać ten naszyjnik miłości swojego życia ale nie wybierać pochopnie.
A: Na pewno chodzi o Fabiana
( Jerome wychodzi z pokoju i trzaska drzwiami)
Al: A temu co jest?
N: Nie wiem.
V: Wybiła dziesiąta wiecie co to znaczy macie dokładnie pięć minut a potem chce usłyszeć jak upada TA szpilka.
N: Ok Victor wiecznie żywy się odezwał więc do jutra
F: Pa
( po chwili)
A: Nina co myślisz o tym żeby urządzić bal ale taki prawdziwy?
N: Dobry pomysł. Tylko skont wytrzasnę sukienkę?
A: O to się nie bój ja mam takich z tysiąc!
N: Co myślisz o tej zagadce?
A: Nina uwierz Amber Milington to na pewno Fabian.
N: Ja też ale miałam nie wybierać pochopnie.
A: Porozmawiamy o tym jutro.
N: Masz racje.
( Sen Niny )
GS: Nino...
N: Tak Saro?
GS: Nino nie pozwól jej zniszczyć waszego związku!
N: Ale komu?
GS: Joy. Ona jest do wszystkiego zdolna
N: Saro nie odchodź!
( Na śniadaniu, do jadalni wchodzi Nina)
M: Źle wyglądasz. Co się stało?
N: Miałam koszmary.
A: Dlatego powinnam regularnie spać.
F: Dla mnie Nina nawet taka wygląda przepięknie.
N: Dzięki Fabian.
(całuje go)
Jo: Nino możemy na słówko?
N: Ok.
( idą do pokoju Joy i Patrici i Mary)
Jo: Oczep się od Fabiana!
N: Bo co?
Jo: Bo Fabian jest mój! Co on ma Niby widzieć w takim zerze jak ty?! On kocha mnie i tylko mnie!
N: A co na to Fabian?
Jo: Nie toja sprawa. Odczep się od niego a jeśli nie źle się to skończy!
N: Nie!
Jo: Co!
N: Mowie nie. Kim ty jesteś żebyś kazała mi zerwać z nim?!
( Nina wychodzi )
P: Co się stało że tak krzyczałyście?
N: Kazała mi zerwać z Fabianem a jeśli nie to źle się skończy.
P: Wzięła sfiksowała dziewczyna.
(Idzie do salonu)
A: Ale się darłyście. Było słychać was aż tutaj.
N: Nie moja wina, ona jakieś absurdy wymyślała.
F: Naprzykład?
N: Kazała mi z tobą zerwać bo coś mi zrobi.
Al: Ja coś czuje że ona jest kosmitką.
Mi: Sam nim jesteś.
M: Tak naprawdę wszyscy nimi jesteśmy.
Mi: A ty co tak go bronisz?
M: Wcale nie!
Mi: Ok przepraszam mała nie chciałem poprostu on mnie drażni.
M: Ok przeprosiny przyjete
(całuje Micka)
Później wstawię kolejną część + Dodałam kawałek. Sibuna!
Nina_Martin
Ale świetne scenariusze <3
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo, że trafiłam na twojego bloga i już nie mogę doczekać się następnej części ;*